Kiedy przeprowadziliśmy się do
Zachodniej Wirginii, zanim
zaczęłam mój ostatni rok w szkole,
musiałam przyzwyczaić
się do dziwacznego akcentu, rwącego
się łącza
internetowego i całego morza
otaczającej mnie nudy...
Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego
nowego,
wysokiego sąsiada o niesamowitych,
zielonych oczach.
Wtedy sprawy
zaczęły obierać zupełnie inny kierunek...
Ale kiedy
zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam,
że Daemon
jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do
szału. Zupełnie nam nie po drodze.
Zupełnie. Jednak kiedy
prawie nie
zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas,
cóż, stało
się coś zupełnie niespodziewanego.
Wpadłam w
kłopoty, groziło mi śmiertelne
niebezpieczeństwo.
Jedyną szansą, żebym wyszła z tego
cało, było trzymanie się blisko
Daemona,
aż przygaśnie blask.
Jeśli oczywiście sama go wcześniej
nie zabiję.
Moja opinia:
Mam nadzieję, że autorka specjalnie stworzyła tak
irytującą bohaterkę, w innym wypadku nie dostała by ode mnie ,,bonusowych
punktów" (to stwierdzenie baaardzo często pojawiało się w utworze).
Właściwie jestem niemal pewna, że książka ta stworzona została stworzona, aby
jej czytelnicy zgrzytali zębami ze złości. Ale to tylko ulepsza wizerunek
całokształtu. Na początku czytania załamywałam się z powodu nie do końca
przemyślanych wyborów bohaterów i nawet raz stwierdziłam, że dalej czytać nie
będę, ale - jak często bywa- przebrnęłam przez wkurzającą mnie część i nie
zawiodłam się! Jedno co mogę jeszcze powiedzieć; nie znajdziecie tam
nudy!
Ocena: 7/10