poniedziałek, 16 listopada 2015

Jennifer L. Armentrout - Obsydian


Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim
zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić
się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza
internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy...
Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego,
wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach.
Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek...
Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam,
że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do
szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy
prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas,
cóż, stało się coś zupełnie niespodziewanego.
Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne
niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego
cało, było trzymanie się blisko Daemona,
aż przygaśnie blask.
Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.

 Moja opinia:

 Mam nadzieję, że autorka specjalnie stworzyła tak irytującą bohaterkę, w innym wypadku nie dostała by ode mnie ,,bonusowych punktów" (to stwierdzenie baaardzo często pojawiało się w utworze). Właściwie jestem niemal pewna, że książka ta stworzona została stworzona, aby jej czytelnicy zgrzytali zębami ze złości. Ale to tylko ulepsza wizerunek całokształtu. Na początku czytania załamywałam się z powodu nie do końca przemyślanych wyborów bohaterów i nawet raz stwierdziłam, że dalej czytać nie będę, ale - jak często bywa- przebrnęłam przez wkurzającą mnie część i nie zawiodłam się!  Jedno co mogę jeszcze powiedzieć; nie znajdziecie tam nudy!

Ocena: 7/10